eatrunlove.pl_47584251_544163262767585_6168187812502275470_n.jpg

 

Fotografująca wszystko wokół. Wegetarianka.Kociara.Biegająca za wszystkim co warte uwagi.

Uzależniona od adrenaliny, pozytywnych wrażeń i wszelkich estetycznych doznań.

Kilka kosmetyków, które ostatnio polubiłam.

Kilka kosmetyków, które ostatnio polubiłam.

Rynek kosmetyczny, to jest działka przyznam,  na której się po pierwsze, po prostu bardzo dobrze się znam, dwa, że od lat śledzę go z niesłabnącym zainteresowaniem. Lubię to jak zmieniają się trendy, jak pojawiają się nowe składniki i preparaty, jak coraz skuteczniej firmy przemycają różnego rodzaju innowacje i nowe technologie w nich. Z drugiej strony obserwuję od dłuższego czasu zwrot w stronę tego co najbardziej naturalne, najbliższe naturze zarówno na etapie produkcji kosmetyków jak i wyboru składników czy ich  pochodzenia. Lawiruję więc w swojej pielęgnacji między tymi dwoma światami, starając się wybrać to, co w tym momencie najmocniej odpowiada moim potrzebom. Mimo,że do niektórych kosmetyków wracam po kilka razy, to raczej jest to materia w której zdecydowałam,że raczej będę zmieniać pielęgnację wracając jedynie do tych specyfików, które zdecydowanie skradną moje serce. Możecie się tu zatem spodziewać sporo nowości, które postaram się jak najczęściej pokazywać i dzielić swoimi wrażeniami ( liczcie się tu też proszę z tym,że jeśli jakiś kosmetyk czy produkt mnie rozczarował, to nie będę poświęcać mu dodatkowo uwagi na blogu. Piszę wyłącznie o rzeczach,które są warte uwagi z mojego punktu widzenia :).

1.Serum Vichy Mineral 89 


Vichy jest marką, której produkty znam od lat i co jakiś czas sięgam po ich produkty. Tak się składa że najczęściej jest to albo serum (Idealia, Aqualia) albo podkłady z serii Dermablend ( sięgam po nie wtedy, kiedy szukam czegoś mocniej kryjącego). W mojej pielęgnacji zawsze jest coś do demakijażu, krem na dzień, krem na noc, krem pod oczy i koniecznie jako uzupełnienie zabiegów serum do twarzy. Na serum  Mineral 89 zdecydowałam się z prostego powodu: chciałam nawilżenia dla skóry, ale niekoniecznie by jego konsystencja miała olejkową, lekko tłustawą formułę- bo produkty o takiej konsystencji i bazie już miałam. Zależało mi na nawodnieniu skóry i na lekkości. Chciałam by produkt po zastosowaniu pozostawiał skórę nawilżoną, odżywioną, dodawał jej blasku i przygotowaną na makijaż. To serum na naprawdę lekką konsystencję i mimo że na stronie producenta jest informacja, że nadaje się do każdego typu skóry, uważam,że najlepiej sprawdzi się przy normalnej i suchej:) 

Niezła cena jak na serum do twarzy 30 ml w okolicy około 100 zł, co jest na pewno dodatkowym plusem tego produktu. Poza tym przyjemna konsystencja, skóra jest po nim przyjemnie lekka i zdecydowanie bardziej nawilżona nawet kilka godzin i ma delikatną, przyjemną konsystencję.

2. Ampułki do twarzy Wild Rose, marki Weleda 7-dniowa kuracja, 7 x 0,8 ml 

Weleda to jedna z marek kosmetycznych, które w ostatnim roku skradła moje serce. Przyznam, że trochę mnie boli, że tak dobre produkty, ciągle mają problem z faktem, by przyjąć się na polskim rynku. Nadal nie są popularne, a szkoda bo mają świetnej jakości produkty. Ich krem z granatem, czy krem pod oczy z tej samej serii to mistrzostwo świata. I chociaż wyglądają dość niepozornie, bo w większości  zamknięte są w metalowej tubie to ich zawartość skrywa kosmetyczne cuda. Tym razem chciałam się z wami podzielić jednym z odkryć tej marki czyli ampułkami z olejkami do twarzy.

Od razu powiem wam, że mimo, że produkt jest świetny to zupełnie nie jest dla każdego. Mają naprawdę gęstą, mocno olejkową konsystencję i zostawiają na skórze dość gruby film, który potrzebuje chwili by wchłonęła go skóra, Zdecydowanie dedykowane są do skóry suchej i wymagającej intensywnego odżywienia. A co w składzie? Spodziewajcie się w tym olejku sporej dawki olejku z dzikiej róży i brzoskwini a na dodatek esencji z wiesiołka. W zamian po takiej dawce składników odżywczych spodziewajcie się idealnie zregenerowanej skóry, niesamowicie odżywionej i wygładzonej. Świetny, skoncentrowany produkt  dla naprawdę wysuszonej i zmęczonej ( np po opalaniu w lecie produkt). Dla mnie dodatkowym plusem jest forma : niezależne szklane ampułki, są o tyle wygodne,że nie musicie od razu zużywać całego opakowania, a robić sobie zabiegi np raz w tygodniu, czy raz na dwa tygodnie. Już pomijam, moje małe zboczenie,że ufam bardziej produktom kosmetycznym, które są w zamkniętych, szczelnych fiolkach.

3. Krem nawilżająco -odżywczy Embryolisse 75 ml 

Pamiętam jak kiedyś przeczytałam,że to jeden z najbardziej kultowych kosmetyków na rynku, po który szczególnie sięgają wizażystki na całym świecie i modelki, które jak wiadomo, szczególną wagę przykładają do pielęgnacji twarzy. Zachęcona tymi rekomendacjami uwierzyłam im i kupiłam od razu tę większą wersję kosmetyku, który występuje w dwóch pojemnościach: 30 ml i 75 ml. 

Po wyciśnięciu kosmetyku z tubki byłam odrobinę zdziwiona jego konsystencją: jak na krem, który głównie większość kobiet stosuje pod makijaż, ma naprawdę gęstą i kremową konsystencję. Odpowiadają za to główne bogate składniki: masło shea, witaminy, kwasy tłuszczowe. Jednak chwilę po nałożeniu na skórę, mimo bogatego składu bardzo szybko się wchłania i nie dziwiło mnie wcale, czem wizażyści tak chętnie sięgają po ten produkt. Skóra już chwilę po jego zastosowaniu jest przyjemnie napięta, wygładzona,  odświeżona a makijaż na tak przygotowanej skórze trzyma się o wiele lepiej cały dzień. Jeden z kosmetycznych must- have dla każdej z nas. Prosty, przyjemny francuski krem do pielęgnacji, po który sięgnęłam już po któreś z kolei opakowanie. Zdecydowanie polecam.

4.Bielenda Nawilżająca Mgiełka Kokos & Aloes 

Podstawą każdej pielęgnacji jest oczyszczanie skóry twarzy, nawilżanie i przywrócenie neutralnego Ph skóry. Dlatego tak ważne jest po każdym myciu twarzy użycie produktu, który pozwoli nam utrzymać jej równowagę. Lubię wszelkie toniki w formie mgiełki, wody termalne, które pozwalają mi szybko odświeżyć i dodatkowo pielęgnować skórę w ciągu dnia. Jednym z takich niezłych i niedrogich rozwiązań jest ten kosmetyk z Bielendy. Jej główny składnik to woda z kokosa, naturalny izotonik, wypełniony potasem, magnezem, wapniem i wszelkimi składnikami, które idealnie sprawdzą się przy wymagającej dodatkowego nawodnienia skórze. Idealnie sprawdza się po umyciu twarzy, po demakijażu czy do odświeżenia skóry w ciągu dnia. Przy tym jej pojemność 200 ml wystarcza na używanie jej co najmniej przez trzy miesiące. Przyjemny, prosty, przy tym bardzo delikatny w pielęgnacji i zapachu produkt.


5. Yope, Figowe mydło w płynie


Patrzyłam  z dużym zaciekawieniem jak marka Yope pojawiła się na rynku kosmetycznym i zastanawiałam się jak się przyjmie na nim. Cieszyłam się i ogromnie im kibicowałam patrząc jak marka systematycznie rośnie w siłę, poszerzając swoją ofertę i angażując się w kolejne ekologiczne akcje (chociażby jedna z ostatnich na rzecz pszczół). 

Miło się obserwowało jak pojawiały się w ich portfolio kolejne produkty do pielęgnacji, czy cała gama ekologicznej chemii do domu.Doceniam je przede wszystkim za ekologiczne podejście, ogromny szacunek do natury i to,że jej część udało im się zamknąć w swoich produktach. Figowe mydło do mycia ciała, które widzicie na zdjęciu nie jest wyjątkiem.  Pozbawione silikonów, parabenów, SLS-sów i składem w blisko 98 procentach naturalnymi, czyni ten produkt wyjątkowo przyjemnym w użytkowaniu.Mydło bardzo delikatnie oczyszcza, ma zupełnie delikatny i subtelny zapach i stało się jednym z nieodłącznych elementów wyposażeniu kuchni (chociaż tak samo nadaje się do użytku w łazience). To już kolejny produkt, który kupiłam z tej marki i cieszy mnie,że konsekwentnie robią dobrą robotę.


Za przepiękne tło do zdjęć służył mi Flower box, który skomponowałam sama na warsztatach z tworzenia flower boxów (zdecydowanie polecam!), o których możecie poczytać tutaj - Warsztaty z tworzenia Flower Box
Wszystkich zapraszam też do polubienia mojej strony na Facebooku









Dzień na jachcie

Dzień na jachcie