Fotografująca wszystko wokół. Wegetarianka.Kociara.Biegająca za wszystkim co warte uwagi.

Uzależniona od adrenaliny, pozytywnych wrażeń i wszelkich estetycznych doznań.

Szklarska Poręba

Szklarska Poręba

Gdy patrzę na zdjęcia ludzi którzy obecnie urlopują się w górach, zjeżdżając po stokach na czym się da, to uśmiecham się pod nosem. Gdy byliśmy tam na Święta niecałe 1,5 tyg temu, to panowała tam pełna wiosna i jedynie na szczytach gór widzieliśmy jakieś niemrawe łatki śniegu.

Ale od początku. Jak to się stało, że na Święta Bożego Narodzenia wylądowaliśmy w Szklarskiej Porębie z rodziną? Mama już od kilku lat wspominała, że to ostatnie takie święta kiedy stoi przy garach i gotuje kilka dni rzeczy, których potem i tak nikt nie ma siły zjeść i że to bez sensu po raz kilkunasty oglądać Kevina samego w domu bo z tego przejedzenia nikt nie ma ochoty później się ruszać. Ot, święta w klasycznym wydaniu. Chyba każdy ma takie na koncie.

Gdy więc zapakowaliśmy prezenty i obowiązkowe mandarynki (bo co to za święta bez ich zapachu?) i po kilku godzinach jazdy samochodem wysiedliśmy w Szklarskiej, poczułam się jak w innym, bardziej spokojniejszym świecie. Namiary na Izerską Chatę dostałam od znajomej i był to kluczowy element tego spokoju. Od razu gdy wysiedliśmy z samochodu podbiegł nam do nóg tłuściutki, puszysty kot o wdzięcznym imieniu Frodo, a sama Izerska Chata zaprezentowała się o wiele lepiej niż na stronie internetowej.

Sama Chata jest dośc niezwykle położona, bowiem spogląda prosto w stronę Jeleniej Góry i  znajduje się pośród malowniczych gór a widok z tarasu tej chaty relaksuje jak mało co. Mieliśmy, tak jak wspomniałam, tyle szczęścia, że pogoda była świetna i takie oto były widoki.

_DSC1800.jpg

Izerska Chata to drewniana, utrzymana w mocno góralskiej architekturze, odrestaurowana stodoła z XIX. Wystrój w środku raczej raczej skromny, każdy kto nastawia się na luksusy z 4* gwiazdkowych hoteli powinien raczej poszukać czegoś innego bo wnętrze przypomina raczej dobrze utrzymany i czysty pensjonat. My mieliśmy mały pokoik na poddaszu ze skośnymi ścianami i sosnowymi meblami, na dole drewniana jadalnia w której serwowane były przez panie domowe pyszności. Pierogi, domowe uszka z barszczem, smażone naleśniki z serem, do tego na śniadania miejscowe specjały: chleb wypiekany bardzo lokalnie, wiejski twaróg, dżem własnej roboty, zółty ser, to wszystko od lokalnych dostawców. Proste, smaczne i domowe jedzenie, które podawane było na drewnianych stołach przy których siedziało wspólnie nawet kilka rodzin.

Co bardzo istotne dla mnie, była opcja wege, jedynie Pani z kuchni bardzo dziwiła się stawiając przy mnie półmisek z białymi kiełbaskami czemu w sumie nie jem mięsa:) klasyk. Jedyny telewizor był na dole w piwnicy, radia w pokojach nie było więc idealna okazja żeby spędzić z bliskimi trochę czasu:)

Z Izerskiej do Szklarskiej jest jakieś 3-4 km pieszo, głownie dalej pod górkę:) Nic więc dziwnego, że średnia ilość kilometrów którą dziennie robiliśmy to około 12 km:) Bo nawet bez ruszania samochodu da się spokojnie z miejsca w którym byliśmy, pójść pieszo leśnym szlakiem Na Chybotek, Widok, czy dotrzeć lasem do Karkonowskiego Parku Narodowego.

Z całych okolic Szklarskiej to miejsce podobało mi się najbardziej. Kamienne ścieżki pomiędzy wielkimi skałami z obu stron, rzeka, mały wodospad Szklarki i po paru minutach czułam się jakbym była w jakimś regeneracyjnym spa dla płuc i mózgu. Po świątecznej bieganinie, miałam wrażenie że znaleźliśmy się w jakiś alternatywnym zielonym świecie w którym nic nie zmienia się od stuleci i niewiele zmieni się w ciągu najbliższych. Niesamowita roślinność, przepleciona ze skalnymi głazami, niesamowicie czyste powietrze, szum wody i maleńkie schronisko dla zmarzniętych turystów tuż nad wodospadem Szklarki:)

Genialne widoki mieliśmy też w jedyny pochmurny i mglisty dzień, kiedy wybraliśmy się do Świeradowa. Część jak przystało na rasowych turystów wjechaliśmy kolejką górską, dalej wspinaliśmy się pieszo. Padała delikatna mrzawka,  wiało, była mała widoczność, ale to jak wyglądają góry gdy jest mgła jest fenomenalne. Taki klimat rodem z  Silent Hill tylko że  w Świeradowie.

Na miejscu szybko zgooglałam co jeszcze warto zobaczyć w Świeradowie i tak wpadliśmy na ciekawą kawiarnię w niesamowitej lokalizacji o nazwie Dom Zdrojowy. Po wejściu tam czuliśmy się jakby przeniosło nas do zupełnie innej epoki. Kawiarnia z końca XVIII wieku miała klimat dawnej arystokracji i brakowało tylko przechadzających się pensjonariuszek z tego okresu. Wysokie drewniane okna, sufit wykończony też drewnianymi akcentami kilkanaście metrów nad głowami, podłoga w formie szachownicy i powalająca wręcz przestrzeń. Pamiętam że ze zdziwienia wszyscy się zatrzymaliśmy i na chwilę nikt się nawet nie odezwał słowem. Nie dziwię się że w środku powstała utrzymana w retro stylu kawiarnia" Cafe bohema" gdzie zjadłam jedno z najlepszych ciast w całym życiu.

Będąc w Szklarskiej nie można nie pojechać też do Harachowa po czeskiej stronie, ale proponuje pamiętać o tym żeby zabrać  dowód ze sobą, bo kawałek po przekroczeniu granicy czescy policjanci w Wigilię wlepili nam za jego brak mandat:) Dwa lata temu byliśmy tam na nartach, miło więc było wrócić na smażony ser i czeskie piwo do najstarszej Huty Szkła w Czechach. Wygląda to tak że po 15 otwarty jest taras widokow,y przy którym można podziwiać pracę hutników, ciepło bijące od pieca, niesamowity industrialny klimat a do tego lokalne przysmaki świetnie dodają klimatu w tym miejscu.

Sporo się jeszcze nachodziliśmy, jest masa miejsc które w obrębie Karkonoszy warto zobaczyć. Niesamowite jest to jak bardzo można wypocząć i zrelaksować się nawet jeśli mega aktywnie spędza się ten świąteczny czas. Cieszył mnie spokój tego miejsca, bliskośc z naturą, niekończące się śmiechy i pogaduchy z rodzinką. Może nie przy świątecznym stole, i na szczęście bez łamania się opłatkiem (nie przepadam za tą częścią świąt) ale w górskich butach i na szlakach, były to zdecydowanie najlepsze i najbardziej rodzinne święta.

Podsumowanie 2015

Podsumowanie 2015

BACKSTAGE SESJI: Wandering Star!

BACKSTAGE SESJI: Wandering Star!