_KAM2551125.jpeg

 

Fotografująca wszystko wokół. Wegetarianka.Kociara.Biegająca za wszystkim co warte uwagi.

Uzależniona od adrenaliny, pozytywnych wrażeń i wszelkich estetycznych doznań.

Jesienne wibracje

Jesienne wibracje

Uwielbiam podróżować, ta chwila kiedy mogę wyciągnąć walizkę i wiem, że przede mną zaczyna się nowy rozdział w życiu i przygoda wprawia mnie w stan euforii. Nikt nie ujął tego faktu lepiej niż jedna z osób które najbardziej cenię czyli Martyna Wojciechowska ujmując to w jednym prostym zdaniu:

"Ja wiem tylko tyle, że dopóki jestem w drodze, czuję, że żyję.”

To jedno sformułowanie pięknie zamyka w kilku słowach kwintesencję podróżowania oraz sens drogi. Przy podróżowaniu jednak jest też drugi nieodłączny element układanki czyli powroty. Ostatnim postem o  SUPie  zakończyłam mój kalifornijski rozdział. Teraz chciałabym was przenieść w polskie piękne realia listopadowej pory roku. To jest trochę tak, że jeszcze parę lat temu na samą tylko myśl, że znowu ma być jesień głównie się krzywiłam. Szaro, ciemno, pada i dzień się kończył równie szybko jak zaczynał. Nic się nie zmieniło.. Oprócz mojego myślenia.

Zaczęłam najzwyczajniej w świecie lubić tę porę roku, zresztą tak jak każdą inną. Nie zastanawiać się czy gdzieś indziej słońce nie świeci bardziej a woda nie jest cieplejsza. Nie myśleć o tym że gdzieś czekają inne życie i wybory. Cieszyć się chwilą i zamrozić ją dla was w aparatach. Zaakceptowanie faktu, że moment w którym jestem, może być doskonały zajęło mi trochę czasu, a najbardziej pomogła mi w tym fotografia. Ostatnio wybraliśmy się w niedzielny poranek z aparatami porobić kilka zdjęć. Ja uzbrojona w aparat od Olympusa (tu link) i Konrad ze swoim sprzętem chcieliśmy ująć jesień w kilku najbliższych mi kadrach. Pokazać piękno, spokój i nostalgię tej pory roku.

Więc tym razem post nie będzie jednak o podróżowaniu, a o czymś równie potrzebnym żeby złapać balans w życiu. Żeby mieć czas złapać oddech przed kolejną przygodą czy nabrać dystansu, trzeba naładować baterie. O tym,że warto czekać czasem na coś dłużej.

To miejsce poznaliście jakiś czas temu u mnie na blogu. Parę miejsc w ukochanym mieście  które znam na wylot i które zajmuje miejsce szczególne w mojej pamięci. Tak bywa zresztą z miejscami z dzieciństwa do których się wraca raz po raz, za każdym razem mając wrażenie że wracasz do domu. Koją. Leczą duszę.

Nie musiałam długo zastanawiać się gdzie chcę zrobić te zdjęcia. Nic nie oddaje lepiej nastroju jesienni niż las skąpany w liściach, pełne głębokiej zieleni drzewa czy nastrojowo oplecione bluszczem konary drzew. Tym bardziej że w moim magicznym miejscu wystarczą minuty żeby przenieść się z lasu, nad pobliskie  jezioro i pomost na którym spędzałam każde lato. Gdy byłam tam parę miesięcy temu plaża była pełna a jezioro przecinały co rusz kajaki i skutery wodne.

Jesienią gdy zeszliśmy na dół przywitało nas idealnie gładkie jezioro i cisza która otulała skuteczniej niż kokon. Wyglądało cicho i magicznie kojąco. Pozowanie wśród takiej scenerii napawało pozytywnym wytchnieniem. K robił zdjęcia a ja miałam przed sobą i swoimi oczami tylko piękne jezioro i niebo które co chwila zmieniało kolor odbijając się w wodzie, miałam w dodatku to szczęście że jak na listopad było zresztą wyjątkowo ciepło. Nie musiałam się więc nigdzie śpieszyć.

Jak już wspominałam, miałam ze sobą Olympusa Pen (model E-PL7 ) który jak każda z was pewnie od razu zauważyła idealnie wkomponował się dzięki swojej estetyce w moją stylizację. To małe, zgrabne fotograficzne cacko zachwyci każdą gadżeciarę i miłośniczkę fotografowania. Aparat stylizowany na swoich analogowych odpowiedników sprzed 50 lat, ma piękny retro design ale jednocześnie najnowszą optyką.

Mnie zachwyciły w nim detale metalowego wykończenienia, personalizowane dodatki, szybki i prosty w obsłudze autofocus oraz design który zachwyca każdą miłośniczkę eleganckich gadżetów.  Świetnie sprawuje się też  stabilizacja obrazu (a wiadomo że większość zdjęć nim robiłam głównie w podróży czy w biegu) i 16 megapixelowe zdjęcia w pełni wystarczają żeby zrobić przyjemne, lifestylowe fotografie.

Żeby dopełnić jesienny klimat wybrałam typową stylizację na tą porę roku czyli sweter i jeszcze więcej swetrów przeplecionych szalikiem.

Sukienka, kurtka- Zara, buty DeeZee, szary długi sweter i szal HM, bizuteria Ania Kruk.

Warsztaty z Jadłonomią

Warsztaty z Jadłonomią

SUP!

SUP!