Fotografująca wszystko wokół. Wegetarianka.Kociara.Biegająca za wszystkim co warte uwagi.

Uzależniona od adrenaliny, pozytywnych wrażeń i wszelkich estetycznych doznań.

Weekend kulturalnie

Weekend kulturalnie

W zeszły weekend miało być mocno kulturalnie. Było. Wszystko na co udało się dostać bilety a co wydawało się że będzie dobre wizualnie zaplanowaliśmy do zobaczenia.

Bądźmy szczerzy, Szczecin na pewno mekką artystów nie jest i raczej nie będzie. Nie jest też tak, że tych wydarzeń jest tyle, że nie starczyłoby kilka dni żeby to zobaczyć. Wystarczyłby jeden dzień

Oto co przykuło naszą uwagę w zeszły weekend.

  • Ruiny wieży Quistropa.

Jako że na razie jesień nas wszystich rozpieszcza, warto wybrać się malowniczo położonych na wzgórzu ruin niemieckiej wieży z początku XIX w. Delikatnie mówiąc jest już trochę zdewastowana, bo mimo że wpisana została na listę zabytków to w praktyce zrobiła się tam trochę leśna menelownia. Jednak gdy użyje się wyobraźni można sobie wyobrazić jak cudownie to musiało kiedyś wyglądać.

  • Muzeum Komunikacji w Szczecinie.

 

Prezentuje się przede wszystkim super jako budynek architektoniczny. Przeszklony wielki dach, jasne ściany, przeźroczyste podłogi, wielka przestrzeń­ a wszytsko to zlokalizowane w starej, odnowionej zajezdni tramwajowej, której jeszcze parę lat temu nikt nie chciał kupić. W środku kilkadziesiąt zabytkowych i odremontowanych uroczych samochodów, motorów, rowerów i innnych ciekawych meczanicznych wynalazków z czasu PRL-U i jeszcze dalszych. Przez dzienne oświetlenie, sączące się przez przeszklony dach odnowione, napastowane samochdy wyglądają jakby dostały drugie życie moje serducho skradł jednak uroczy tramwaj z początku XX wieku wyłożony w środku drewnem. Pierwszy raz w życiu nie chciałam wysiadać z tramwaju:)

  • Trafostacja.

Trafo jest wspaniałą przestrzenią która co 2/3 miesiące zmienia w całości prezentowaną twórczość autorów nie tylko z Polski. Mają różną formę: rzeźby, pokazów video, wystaw fotograficznych. To jedna z najświeższych szczecińskich galerii.

Zazwyczaj wystawiane przez nich prace były albo wstrząsające, alb ciekawe, conajmniej dobre. Poszliśmy z takim przekonaniem na GILAD RATMANa i jego Four Works. 4 wystawy łaczące się w calość. Przedstawione w formie czterech niezależnych instalacji video.  Wiem że Gilad jest uznanym artystą, ma na koncie kilka ukończonych uczelni artystycznych i większe pojęcie o sztuce niż ja prawdopodobnie kiedykolwiek będę miała. Natomiast wyszłam stamtąd całkowicie nie poruszona, nie trafiło to do mnie i nie konieczne jestem fanką by zrozumieć o co chodzi muszę czytać komentarz kuratora wystawy. To jeden z takich momentów kiedy mam problem z interpretowaniem sztuki współczesnej. I tyle. Wyszliśmystamtąd w niemej ciszy nie wiedząc co powiedzieć.

 

  • Teatr Polski 'Udręka życia".

K.jak usłyszał co wybrałyśmyz siostrą i nazwę sztuki na sobotniwieczór tylko wzdechnął cicho. A nietrafiona w tej sztuce była tylko nazwa. Pierwsze zaskoczenie w teatrze? Bileterka skierowała nas żeby usiąść na scenie. Fotele rozstawione były na scenie a pośrodku stało łóżko na którym w większości miał się odbyć spektakl. Oczywiście bilety mieliśmy w pierwszym rzędzie, przy samych aktorach, więc czułam się jakbym totalnie była widzem w czyimś życiu. Może przez zaskoczenie i odwócenie ról, może przez bliskośc aktorów, ale bardzo udzielały mi się emocje aktorów i reagowałam dość żywiołowo:) Bo jak nie reagować gdy na twoich oczach metr od Ciebie dwójce ludzi rozpada się ich świat?

Minimum kostiumów, oszczędna scenografia - ­lóżko, walizka, szklanka wody. Trójka aktorów. Trójka bardzo dobrych aktorów i to wystarczy żeby na pustej scenie zrobić w zaciszu domowym rewolucję która wywróci to co znane i wygodne do góry nogami. Warto.

  • Jako super bonus przed sztuką można zobaczyć świetną wystawę plakatów Leszka Zebrowskiego. Surrealistyczne, trochę groteskowe. Bardzo przyjemne dla oka.

W kinie za to wybór padł na "Everest" Trailer dla tych co nie widzieli

 

Świetnie nakręcona historia, jak alpinistów zastąpili bogaci turyści i co z tego wynika. Ale przede wszystkim to fajnie nakręcony, bardzo dobrze zagrany i realistycznie przedstawiona historia ludzi którzy idą za swoją pasją i za żadną cenę nie chcą się cofnąć.

Jako bonus do tych kulturalnych weekendowych spotkań wybrałyśmy się na kawę do Szczecińskiej wege knajpki. KAFLE.vege gdzie przy filiżance aromatycznej czarnej kawki można zjeść niebanalny sernik kokosowy z mleka kokosowego,nerkowców i malinami­ co najbardziej mnie zaskoczyło to że ciasto może tak obłędnie smakować bez pieczenia.Super wystrój, poduchy w oknie z których widać uliceę, przemiła właścicielka,ale do tematu Kafli na pewno wrócę więc nie będę się rozpisywać za dużo.

 
Szybkie tortille

Szybkie tortille

Jesienne placuszki z cukini

Jesienne placuszki z cukini