Fotografująca wszystko wokół. Wegetarianka.Kociara.Biegająca za wszystkim co warte uwagi.

Uzależniona od adrenaliny, pozytywnych wrażeń i wszelkich estetycznych doznań.

Relax, który nic Cię nie kosztuje

Relax, który nic Cię nie kosztuje

Nie zorientowałam się w tym roku, kiedy było lato, a później kiedy minęło. Serio. Owszem, było kilka cieplejszych dni kiedy udało mi się bezkarnie wylegiwać w słońcu i łapać tyle promieni słońca ile się dało, ale zanim się obejrzałam, ciepłe dni minęły w mgnieniu oka a ja wyciągałam już z szafy coraz bardziej jesienne ciuchy. Wiem, że spora część z was tak miała w tym roku, bo często o tym piszecie. Krótkie mieliśmy lato w tym roku i mam nadzieję, że będziemy za to mieli okazję wszyscy cieszyć się ciepłą i długą jesienią.

Urodziłam się we wrześniu i chociażby z tego powodu lubię tą część roku. Jeszcze jest słonecznie, światło ma przyjemny, ciepły odcień, dni są krótsze, ale spokojnie można się jeszcze nimi nacieszyć. Świat po prostu powoli zwalnia. Nagle wieczorem jest czas na napicie się pysznej aromatycznej gorącej herbaty z malinami, na przeczytanie stosu zaległych książek, które leżą koło łóżka czy coś, na co czekam prawdę mówiąc cały rok.

Jesień i coś co z nią niezmiennie mi się kojarzy od lat to  zaszycie się w cichym lesie na kilka godzin i poświecenie się jednej z najbardziej relaksujących rzeczy na świecie a zarazem ulubionej formie jesiennej aktywności wielu Polaków czyli zbieraniu grzybów. Od lat w niemalże tych samych lasach, znikam na kilka godzin by przez ten czas maksymalnie chłonąć potęgę natury w jej niezmiennej postaci. Uwielbiam las, wszystkie drzewa i energię która z nich bije. Nie wiem co w nim jest, ale wystarczy mi kilka godzin by na nowo naładować baterie. Cisza, która otacza cię z każdej strony, radość, którą daje znalezienie kolejnych grzybów, to leniwe światło przenikające przez liście drzew. Zdecydowanie tą miłość do natury zawdzięczam mamie i temu, że milion lat temu kiedy byłam dzieckiem skutecznie mnie nią zaraziła. Może nie do tego stopnia co mama, bo ona mogłaby zerwać się do lasu skoro świt i wrócić dopiero gdy żeby znaleźć kolejne grzyby musiałaby sobie świecić latarką, ale zdecydowanie podzielam tą miłość do natury. Niezależnie od tego jak abstrakcyjne wydaje się zniknięcie na kilka godzin w dość ciemnym lesie w poszukiwaniu setek kolejnych podgrzybków i kurek, to uwielbiam tą ciszę która mnie zalewa po przekroczeniu już kilku metrów w lesie. Las mnie relaksuje, uspokaja myśli, pozwala nabrać potrzebnego dystansu. Nieważne, że przemierzając go w kolejnych godzinach zaliczę pełno pajęczyn, w które raz za razem wchodzę w lesie, szukając kolejnych prawdziwków, nieważne że teraz okupuję to lekkim przeziębieniem i bolącym gardłem, bo zmarzłam i złapał nas na koniec potężny deszcz. Ważne, że przez te kilka godzin naprawdę można zanurzyć się w innym, spokojnym pięknie jesiennym klimacie i chociaż na chwilę wejść do innego świata.

Kalosze- https://www.renee.pl

Sweter -http://www2.hm.com/pl

Koszyk -https://allegro.pl

Leginsy -https://www.gatta.pl

Czerwień. Kolor, na który stawiam tej jesieni!

Czerwień. Kolor, na który stawiam tej jesieni!

 Lifting rzęs, czyli Rzęsy w górę!

Lifting rzęs, czyli Rzęsy w górę!